O autorze
Dziennikarz i aktywista, dr psychologii. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982-1989), współzałożyciel „Gazety Wyborczej" i jej wicenaczelny (1995-2010). Twórca akcji społecznych "Rodzić po ludzku", "Szkoła z klasą", "Narkopolacy", "Media bez kobiet", "Polska biega". Broni praw człowieka m.in. osób LGBT. Współautor książki "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (2012), autor programu TV i książki "Pociąg osobowy"(2010). Odznaczony m.in. Tęczowym Laurem (2000), nagrodą „Hiacynt” (2008), Nagrodą Różnorodności Kongresu Kobiet (2014), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2011)

Biegiem na Majdan, czyli polskie nierozsądne kobiety

Logo Biegu na Majdan zaprojektowała Magda Mamajek
Logo Biegu na Majdan zaprojektowała Magda Mamajek
Dlaczego tyle kobiet bierze udział w Biegu do Kijowa? Żeby pokazać, jak tam jest blisko. Żeby oddać hołd Ukraińcom, którzy walczą, choć żaden nie urodził się dla wojny. Żeby przeciwstawić się nagiej sile. Żeby pokazać dziecku, że warto myśleć nie tylko o sobie… Jakoś inaczej widzą one świat niż pani premier gdy mówiła o „polskiej rozsądnej kobiecie”, która broni tylko swojej rodziny.

Mogliście już o tym słyszeć, bo dziś ogłosiliśmy oficjalnie: 18 listopada ruszymy sztafetą z Warszawy do Kijowa. Na Majdan dotrzemy 21 listopada, tam dołączą Ukraińcy we wspólnym marszobiegu. Będziemy świętować X rocznicę Pomarańczowej Rewolucji i pierwszą buntu Euromajdanu, który dał im najpierw wolność, a potem przyniósł wojnę.
Dotrzemy tam w imieniu tych wszystkich, którzy chcą Ukrainy europejskiej, demokratycznej, wolnej. Jak pokazały wybory, tego chcą też Ukraińcy, nawet jeżeli nastroje są dziś złe. Może fakt, że będziemy wykończeni po 800 km biegu w ciemności i chłodzie (módlcie się, żeby nie padał śnieg) zwiększy naszą - polskich przyjaciół - wiarygodność?
Biegnie 28 osób głownie ludzie mediów: TVP i Polsat, radiowa Jedynka, TOK FM, RMF FM i Radio Zet, „Wyborcza”, Sport.pl, „Polityka” i „Newsweek” . Pobiegniemy sztafetą, dzień i noc, po prawej stronie drogi w światłach holującego nas busa. Zakładamy średnie tempo 10 km na godzinę.
Jako organizatorowi Biegu bardzo mi zależało na parytecie, ale wyszła tylko (i aż) przyzwoita kwota: pobiegnie 11 kobiet na 17 mężczyzn. Ogłosiliśmy też – w „Wyborczej”, „Dużym Formacie” i na polskabiega.pl, a także w TVP Info i kilku stacjach radiowych, że ogłaszamy otwarty nabór. Trzymamy dwa miejsce: dla dziewczyny i faceta. W kilka godzin zgłosiło się 50 osób, ale zapraszamy kolejnych chętnych, także biegających od Mamadu, jeśli nie uda się wam załapać na Bieg, są szanse na wspólny trening 18 listopada w Warszawie, gdzie rozdamy kamizelki odblaskową z pięknym logo biegu.
Niedawno pani premier Kopacz w niefortunnej wypowiedzi o Ukrainie mówiła, że „Polska powinna zachować się jak polska rozsądna kobieta. Nasze bezpieczeństwo, nasz kraj, nasz dom, nasze dzieci. To jest najważniejsze”. Jest to coraz częstszy sposób myślenia nie tylko w Polsce, który może pogrzebać szanse Ukrainy. Marzeniem Putina jest, by Ukraina nam spowszedniała, obrzydła, znudziła się, zobojętniała.
Dziewczyny, które biegną na Majdan widzą to zupełnie inaczej niż pani premier:
Marta Ciastoch, Newsweek
Mój partner jest Ukraińcem. Nikt do nas nie strzela, ale wojna wkroczyła do naszego domu, jest tematem przy kolacji, obnaża absurd codziennych czynności. Ten bieg to podziękowanie dla setek aktywistów, którzy organizują życie Ukrainy zastępując niewydolne państwo. I hołd dla tych, którzy zgłosili się do wojska. Żaden z nich nie urodził się dla wojny! Następną sztafetę zorganizujemy do Doniecka. To dopiero będzie!
Marzena Czuba, TVN
Biegnę, bo udało mi się przełożyć operację kolana. Spokojnie, to zabieg na przyszłość, żeby skoczyć ze spadochronem... Niedawno jechałam pociągiem. Milczący chłopak okazał się studentem z Ukrainy. „Opowiedz coś o sobie”, poprosiliśmy. „U nas wojna, co tu mówić?" Zapanowała cisza. Nie mogę o tym zapomnieć. U nas wakacje, praca, romantyczna jesień. A tam cały czas wojna?
Anna Dąbrowska, prezeska stowarzyszenia Homo Faber
Zwykle unikam biegów "na rzecz" i "dla". A jednak pobiegnę do Kijowa. Chyba głównie po to, by pokazać, jak tam jest blisko. Wystarczy założyć buty, wyjść z domu i pobiec. I zapytać po sąsiedzku: co u was?
Aleksandra Kłosińska, fundacja Inna Przestrzeń
Wiele lat temu zapadły mi w pamięć słowa Gandhiego „sprzeciwiam się przemocy, bo nawet jeśli ma na celu dobro, jest to dobro tymczasowe, natomiast zło, które po niej pozostaje jest trwałe”. Mając je w pamięci, wyjechałam na Zachód, by studiować prawa człowieka, a potem do Birmy, żeby o nie walczyć. Z tych samych powodów biegnę na Majdan.
Beata Sadowska, dziennikarka radiowa i telewizyjna:
Biegnę, bo „I jak tu nie biegać?". Bo bieganie to wolność. Ta symboliczna też. Żeby kiedyś powiedzieć mojemu synkowi, że - choć bieganie to zdrowy egoizm - warto myśleć nie tylko o sobie.
Magda Żakowska, reporterka
Chciałabym napisać, że biegnę dla Sprawy, ale tak nie jest. Biegnę, bo to przygoda. Czemu nie dla Sprawy? Znam wielu Ukraińców i rozmawiam o ich kraju. Nie ma jednej prawdy, jak chciałyby nam wmówić media.
Pierwsza niania mojego syna była za federalizacją Ukrainy, czyli de facto odrodzeniem ZSRR. Nie wierzyła, że skorumpowani politycy zapanują nad kryzysem. Jej syn wyjechał do Rosji za pracą. Mój syn bardzo ją kochał, tak jak dziś kocha nową nianię, która będzie czcić rocznicę Pomarańczowej Rewolucji i protestów Euromajdanu. Nie potrafię opowiedzieć się za wersją żadnej z niań kosztem drugiej. Jeśli już, to biegnę dla obu. Żeby nie musiały opuszczać domów, by zapewnić dzieciom i wnukom środki do życia. Żeby nie musiały u polskich „panów” i „pań” dopraszać się kilku dni na święta. Żeby mogły żyć koło siebie w zgodzie.
Marta Przybył, graficzka
Ktoś używa przemocy tylko dlatego, że ma taką możliwość? Protestuję!



Tych wypowiedzi, także facetów (Korzeniowski, Kraśko, Piasecki, Dąbrowa, Staszewski, wojewoda Kozłowski) jest wiele i bardzo ciekawych (na polskabiega.pl).
Mnie najbardziej zachwyciły słowa Martina M. Simecki, pisarza i dziennikarza słowacko-czeskiego: „Zawsze marzyłem o wędrówce przez Ukrainę - kraju zagadkowym, magicznym. Kiedy pojawiła się propozycja biegu, nie wahałem się ani sekundy. W biegu przyswaja się widoki jeszcze lepiej niż w marszu, bo jest intensywny kontakt z ziemią i umysł jest chłonniejszy. A Ukraina to właśnie ten kraj, który chcę sobie przyswoić i o którym wciąż myślę, bo tam decyduje się los Europy. Na dodatek pobiec z Polakami - zwariowanymi romantykami, którzy może już jako ostatni na świecie wierzą w potęgę gestu? Nic lepszego nie mogło mi się przytrafić”.
Ta polska wiara w potęgę gestu znajduje całkiem rozsądne uzasadnienie: Ukraina stracona dla Europy, czyli Europa bez Ukrainy będzie mniej bezpiecznym domem dla naszych dzieci.
Bieg organizuje fundacja Towarzystwa Dziennikarskiego Fundusz Mediów. Partnerami są: PZU, Kulczyk Holding i wydawca „Poradnika handlowca”
Trwa ładowanie komentarzy...